Społeczeństwo

SAMOTNOŚĆ I ZARAZA

Samotność, strach i niepewność to skutki pandemii koronawirusa, z którą walczymy od kilku miesięcy. Najbardziej odczuwają je osoby starsze, niepełnosprawne i chore. Zjawisko izolacji społecznej tych osób nie jest zjawiskiem nowym, psychologowie badający je, stwierdzają, że teraz będzie ona miała wpływ na wzrost cierpienia społecznego.

Agnieszka Wyczółkowska

Od kilku miesięcy walczymy z pandemią koronawirusa. Co chwila ogłaszana jest konieczność stosowania kolejnych obostrzeń. Izolujemy się, ograniczamy przemieszczanie się i kontakty społeczne, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa. Jest to bardzo uciążliwe, gdyż jedną z podstawowych potrzeb człowieka, gwarantujących prawidłowe funkcjonowanie społeczne jest potrzeba bliskości i kontaktów międzyludzkich, a te są w dużej mierze ograniczane. Tymi, których najbardziej dotyka recesja społeczna, czyli załamanie się kontaktów społecznych i izolacja, są osoby starsze, niepełnosprawne i przewlekle chore.

Starość jest okresem, w którym z natury obniża się intensywność i jakość relacji i kontaktów społecznych. Ma to związek z sytuacją życiową osoby starszej, jej stanem zdrowia, wdowieństwem, niskimi dochodami, sytuacją mieszkaniową czy ograniczeniem możliwości poruszania się. Samotność, spotęgowana koniecznością izolowania się sprzyja pogorszeniu się zdrowia psychicznego i fizycznego oraz poczuciu zagrożenia. Prowadzi to do chronicznego stresu, lęku i depresji. Ograniczenie możliwości spotykania się z innymi prowadzi u niektórych do swoistego buntu. Można usłyszeć, że „staruszkowie to ci, którzy przebywają w domach opieki, a my (mieszkający u siebie i mający dobre relacje społeczne) nie musimy poddawać się ograniczeniom.” Można usłyszeć też głosy, że „po co ratować nam życie, skoro nie możemy spotykać się z innymi, z dziećmi, wnukami czy znajomymi.”

Dla wielu osób bardzo wielką dolegliwością jest rezygnacja z ulubionych zajęć np. uczestnictwa w koncertach w filharmonii czy odwiedzania muzeów. Dziadkowie opowiadają ze smutkiem, że nie widują tak często swoich wnuków jakby tego pragnęli, że spotkania mają miejsce w czasie spaceru, ale nie mogą ich przytulić i ucałować. Mogą na nie popatrzeć z oddali, przekazując swoje uczucia, swoją miłość jedynie oczami. Sprawia im to radość, ale jest ona podszyta smutkiem.

Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnych spotkań, bliskości, nadziei. Siadamy wspólnie do pięknie nakrytego i suto zastawionego stołu, składamy sobie życzenia, rozmawiamy, śpiewamy kolędy i jesteśmy razem. W tym roku dla wielu z nas, zwłaszcza dla osób starszych, samotnych i niepełnosprawnych, nie był to czas radosny. Ze względu na ograniczoną możliwość przemieszczania się, mniejszą liczbę osób mogących wziąć udział w wieczerzy wigilijnej wiele osób spędziło święta samotnie. Wiele starszych osób nie potrafi korzystać ze skype’a, zooma czy innych komunikatorów, zapomina o naładowaniu telefonu komórkowego, albo odkładając aparat w różne miejsca zapomina o nim. W Wieczór Wigilijny dla tych, którym nieobce są komputer i komórka świat wirtualny zastąpił kontakt z najbliższymi. Wiele osób było pozbawionych nawet tego.

W Domach Opieki Społecznej, gdzie nie zawsze istnieją procedury na wypadek zakażenia, brakuje środków ochrony, a personel jest przepracowany, pensjonariusze są najbardziej narażani na zakażenie. W Hiszpanii np. zmarło wielu seniorów będących pensjonariuszami DPS. W Polsce na ochronę osób starszych przed covid-19 niestety też nie przeznacza się wystarczających środków. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii dziennikarze używają języka sugerującego, że życie osób starszych, niepełnosprawnych czy przewlekle chorych jest mniej wartościowe. Jeden z amerykańskich polityków z Teksasu, sam mający 69 lat w wywiadzie dla FOX News zasugerował, że nie należy poświęcać całej gospodarki dla ratowania osób starszych, najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusem. Osoby starsze znajdują się na końcu kolejki do respiratorów.

Dla osób niepełnosprawnych intelektualnie ośrodki wsparcia i integracji i warsztaty terapii zajęciowej są nie tylko miejscem, gdzie spędzają czas, ale przede wszystkim tam nawiązują relacje z innymi i są wśród ludzi. Podobnie jak wszyscy, chcą one cieszyć się życiem. Wprowadzane obostrzenia dotykają bardzo silnie osoby niepełnosprawne intelektualnie. Zarówno osoby mieszkające w domach rodzinnych jak i te, które żyją w mieszkaniach społecznych, gdzie przystosowują się do niezależnego, samodzielnego życia, przebywają w izolacji całą dobę, ponieważ wiele z nich ma obniżoną odporność i są bardziej narażone na zarażenie. Praca zawodowa, mająca walor terapeutyczny jest dla nich bardzo ważna. W wielu miastach, np. w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu istnieją kawiarnie założone przez opiekunów a zatrudniające jako kelnerów czy baristów osoby np. z zespołem Downa. Zamknięcie gastronomii stanowi zagrożenie dla istnienia tych placówek i dla miejsc pracy osób tam zatrudnionych. Uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej lub uczęszczający do ośrodków wsparcia i integracji tęsknią za swoimi placówkami, które są dla nich miejscem spotkań, aktywności, nawiązywania przyjaźni. Spotkania, zajęcia prowadzone zdalnie za pomocą skype’a czy zooma dają możliwość spotkania się i kontaktu, z czego wielu z nich korzysta. Nic nie zastąpi jednak spotkania z kolegami w ośrodku. Osoby mieszkające w pobliżu, w trakcie spaceru przychodzą, by popatrzeć choć z daleka na ukochane miejsce, a potem na skypie opowiadają o swojej wizycie.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 01/2021