Ekologia

POLITYKA ENERGETYCZNA POLSKI 2040

Długoterminowa strategia rządu w sektorze paliwowo-energetycznym nabiera nowych kształtów. We wrześniu 2020 roku zaprezentowano jej zarys na stronie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Strategia meandruje w międzyresortowych konsultacjach, a my czekamy na ostateczny kształt Polityki Energetycznej Polski 2040.

Liliana Kozielska

Wygląda na to, że rząd, przynajmniej na papierze, zdecyduje się na szybsze odchodzenie od węgla. Górnicy już wiedzą, że w najbliższym czasie trzeba będzie zamknąć przynajmniej dwie kopalnie. Od lat dokładamy do nierentownego wydobycia i nie ma chętnych, aby to błędne koło przerwać. Nowe prognozy zużycia węgla nie pozostawiają jednak dla branży górniczej większych nadziei. Za Ministra Energii Krzysztofa Tchórzewskiego w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, mieliśmy witać 2040 rok z mocą węglową na poziomie 14 GW. Obecny Minister Klimatu i Środowiska Michał Kurtyka zdecydował się przyspieszyć i zostawić węglowi moc 6 GW, co oznacza, że pracowałyby tylko najnowsze bloki. Najszybciej, bo do 2030 roku węgiel ma zniknąć z miast. Przez kolejną dekadę węglem mają przestać palić także piece na wsiach. Udział węgla w produkcji energii elektrycznej ma wynieść 56-60 proc. w 2030 roku, a w 2040 roku 28 proc.

Żegnamy się z węglem

Polityka Energetyczna Polski 2040 zakłada, że to, czego nie wyprodukujemy z węgla, pozyskamy z morskich farm wiatrowych oraz z energii jądrowej. To bardzo odważny plan zważywszy, że na razie nie mamy ani jednego ani drugiego. Według poprzedniej polityki energetycznej, elektrownię atomową powinniśmy uruchomić w zeszłym roku. Jak już wiemy, plan się nie powiódł. Polityka Energetyczna Polski 2040 zakłada, że atom zadziała u nas od 2033 roku gdzieś na Pomorzu, a Antonii Macierewicz snuł niedawno plany budowy elektrowni jądrowej w Bełchatowie z otwarciem w 2043 roku. Jak widać, plany co do atomu wyglądają dość mgliście.

Jeśli chodzi o farmy wiatrowe sprawa wygląda nieco bardziej optymistycznie. Sprzyjają nam płytkie wody i stabilne wiatry, których średnioroczna prędkość sięga 8,5-9 m/s, co może przynieść nam moc 8 GW w 2030 roku. Pierwszy prąd powinien popłynąć stamtąd już w 2025 roku, o ile Polskie Sieci Elektroenergetyczne nadążą z modernizowaniem sieci przesyłowej.

Jednak OZE

Trzeba przyznać, że Polacy pokochali Odnawialne Źródła Energii, czyli słynne OZE. Swój rozkwit przeżywa przede wszystkim fotowoltaika, która do końca 2020 roku osiągnęła moc 4 GW. Polityka Energetyczna Polski 2040 zakłada, że obok farm wiatrowych na morzu i energii z atomu, energetyka obywatelska i lokalna stanie się trzecim filarem zeroemisyjnego systemu energetycznego. Polskie szacunki zakładają, że pozyskamy w ten sposób 21-23 proc energii, natomiast Komisja Europejska uważa, że stać nas nawet na 32 proc. Kto ma lepsze dane? Polacy z pewnością chcieliby być niezależni energetycznie od państwa. Pytanie, czy państwo zechce im na to pozwolić. Zapewne stąd biorą się różnice w szacunkach.

Klimat potrzebuje zmiany

Założenia Polityki Energetycznej Polski 2040 wpisują się w ogólną politykę energetyczno-klimatyczną Unii Europejskiej. Szkoda, że nie znamy dokumentu w całości, a rozmowy toczą się za zamkniętymi drzwiami ministerstw. Polityka energetyczna powinna być szeroko konsultowana, także z opozycją, wymaga bowiem długofalowego planu, który powinien być realizowany niezależnie od tego, kto akurat dzierży stery. W innym wypadku grozi nam zmiana kierunku co kadencję, a nie ma już czasu na wieczne planowanie. Stoimy w obliczu katastrofy klimatycznej, więc czas najwyższy zacząć działać.

PEP 2040 została przyjęta przez Radę Ministrów w dniu 2 lutego 2021, jednak w momencie oddawania tekstu do druku pełna jej treść nie była jeszcze znana.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02/2021