Społeczeństwo

BARBARZYŃCY XXI WIEKU

Osiem gwiazdek i proste hasło na literę „W” to tylko wierzchołek góry społecznych emocji, jakie wywołał PiS zmuszając kobiety do rodzenia śmiertelnie chorych płodów. Nie ma słowa oddającego całą złość wygenerowaną przez obecne władze wprowadzeniem niemal całkowitego zakazu aborcji. Tak restrykcyjnych przepisów nie było nawet w Afganistanie rządzonym przez Talibów.

Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka na Sejm RP

Z punktu widzenia prawa publikacja tzw. “wyroku” wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w dniu 22. października 2020 roku nie zmienia nic. Ma on wyłącznie moc polityczną, a nie prawną i będzie funkcjonował tylko do czasu, kiedy PiS przestanie rządzić. Trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że efekt działania Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez magister Julię Przyłębską nie może nawet być nazywany wyrokiem. W jego przyjęciu brały bowiem udział osoby nieuprawnione – dublerzy sędziów wybranych prawidłowo jeszcze w 2015 roku.

Ponadto, w składzie, który wydał to “orzeczenie” znalazła się pani Krystyna Pawłowicz. Problem polega na tym, że kiedy była jeszcze posłanką PiS, podpisała się pod analogicznym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego. W tej sytuacji miała obowiązek wyłączyć się ze składu orzekającego, czego nie zrobiła.

“Wyrok”, który depcze prawo

Powtarzanie przez polityków PiS, że jest to “wyrok Trybunału Konstytucyjnego”, przypomina prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę powtarzającego, że wygrał wybory. To droga prowadząca donikąd. Ten tzw. “wyrok” wprowadzający nakaz rodzenia nieuleczalnie chorych płodów to pogwałcenie szeregu konkretnych przepisów Konstytucji RP. Te nowe barbarzyńskie przepisy naruszają między innymi art. 30 Ustawy Zasadniczej, gwarantujący prawo każdego człowieka do godności, która jest nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Jest niezgodny z art. 32 Konstytucji RP, który mówi, że wszyscy są równi wobec prawa, mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne i nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. „Wyrok” łamie też art. 47 Konstytucji RP gwarantujący prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego oraz decydowania o swoim życiu osobistym, jak i art. 68 Konstytucji RP – prawo do ochrony zdrowia oraz art. 18 Konstytucji RP mówiący o ochronie macierzyństwa i rodzicielstwa. Znęcanie się nad rodzicami i skazywanie ich na patrzenie, jak ich dziecko umiera zaraz po narodzinach lub cierpi przez lata to jest właśnie atak na rodzicielstwo i macierzyństwo.

Warto podkreślić, że art. 38 Konstytucji RP, na który powołują się często religijni fanatycy brzmiący: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”, został celowo sformułowany tak, by nie rozciągać go na czas przed narodzinami. Takie propozycje pojawiały się, ale były poddane szczegółowej dyskusji przez członków Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego i zostały odrzucone. Dokładnie takie brzmienie tego przepisu Konstytucji RP jakie istnieje obecnie zostało przyjęte w referendum przez obywateli.

Wprowadzanie zakazu aborcji z uwagi na ciężkie wady płodu jest niezgodne nie tylko z Konstytucją RP, ale także z umowami międzynarodowymi. Wystarczy przypomnieć chociażby decyzje Komitetu Praw Człowieka ONZ, który w odpowiedzi na indywidualne skargi, wskazuje wprost, że odmowa przerywania ciąży z płodem skazanym na śmierć jest równoznaczna z torturowaniem kobiet i określa takie przepisy jako „okrutne, nieludzkie, poniżające traktowanie”. Na podobnym stanowisku stoi też Europejski Trybunał Praw Człowieka.

PiS chce państwa wyznaniowego

Polki i Polacy mówią wyraźnie, że nie zgadzają się, by poglądy skrajnych konserwatystów i religijnych fanatyków zastępowały obowiązujące prawo. Możliwość przerwania ciąży to jest prywatna sprawa polskiej rodziny, od której władze publiczne powinny się trzymać z daleka. Państwo, które wprowadza przepisy o torturowaniu i znęcaniu się nad własnymi obywatelami przestaje być państwem, a staje się oprawcą. Wprowadza je wbrew art. 40 Konstytucji RP, który wyraźnie stanowi, że nikt nie może być poddany torturom, ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu.

W XXI wieku w Polsce kobiety znalazły się w sytuacji, w której nie mają swobodnego prawa do decydowania kiedy i ile chcą mieć dzieci. W naszym kraju brakuje nawet tak podstawowego rozwiązania jak dostęp do rzetelnej, wolnej od wpływów religijnych, gwarantowanej przez państwo, edukacji seksualnej. Kiedy na samym początku swoich rządów, trwających nieprzerwanie od 2015 roku, PiS poważnie utrudnił dostęp do “tabletki po”, drastycznemu ograniczeniu uległ dostęp do antykoncepcji ratunkowej.

Popatrzmy także na statystyki dostępu do ginekologa. W niektórych województwach nawet 70 proc. gmin nie ma gabinetu ginekologicznego. Zaś w województwie lubelskim były gminy, w których w 2017 roku na jeden gabinet ginekologiczny przypadało aż 27 tys. pacjentek. W województwie podkarpackim od wielu lat nie ma ani jednego szpitala, w którym kobieta mogłaby dokonać legalnego zabiegu przerwania ciąży – nawet w przypadku gwałtu lub zagrożenia życia. Do tego doszedł teraz, dzięki „wyrokowi” Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez magister Przyłębską, niemal całkowity zakaz aborcji.

PiS swoją dotychczasową polityką osaczył kobiety i zmusza nas do życia w rezerwacie XIX-wiecznych zasad. Widać, że w państwie PiS wygrał katolicki radykalizm, a cały kraj dryfuje powoli w kierunku państwa wyznaniowego.

Nadzieja w mrocznych czasach

Choć bestialskie przepisy będą obowiązywały tylko tak długo, jak będzie rządził PiS, to jednak w tym czasie tysiące kobiet będzie musiało zmierzyć się z ich negatywnymi i bolesnymi konsekwencjami. Pierwszą trudnością, na jaką napotkają kobiety, będą badania prenatalne. Wielu lekarzy może zacząć rezygnować z ich przeprowadzania lub nawet sygnalizowania takiej potrzeby, bo uzna je za zbyteczne, skoro PiS zlikwidował możliwość przerwania ciąży. Tym samym dojdzie do poważnego ograniczenia prawa do ochrony zdrowia kobiet. Przecież wiadomo, że poród ciężko chorego dziecka wymaga zupełnie innych warunków i sprzętu na sali porodowej, niż kiedy odbywa się zwykły poród, dziecko jest zdrowe i nie ma żadnych powikłań w trakcie i po porodzie.

Jednocześnie, w tych mrocznych czasach, gdy torturowanie kobiet zostało usankcjonowane prawem, istnieje pewna nadzieja i prawna możliwość. Pozostawia ją przepis o możliwości przerwania ciąży w przypadku zagrożenia zdrowia kobiety, a w tym zawiera się przecież także zdrowie psychiczne. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że urodzenie dziecka, które jest skazane na śmierć w cierpieniach po porodzie i nie ma szans na samodzielne życie, to ogromna trauma dla każdej kobiety. Zdrowie psychiczne w każdym takim przypadku będzie narażone. Teoretycznie pozostanie więc w minimalnym stopniu uchylona furtka do tego, by kobietom oszczędzić tortur i psychicznego znęcania się nad nimi. Dziś jedynie pozostaje mieć nadzieję, że w obliczu barbarzyńskich zapisów wprowadzonych tylnymi drzwiami przez tak zwany Trybunał Konstytucyjny, z tej prawnej furtki będzie można realnie korzystać.


fot. Ewa Krawczyk-Dębiec
„Nasze Czasopismo” nr 02/2021