Polityka

SPRAWDZIAN SPRAWNOŚCI Z PANDEMII

Jazda po płaskim, a tym bardziej z górki, to nie problem. Ale dopiero jazda pod górę jest wyzwaniem i sprawdzianem sprawności. Taką właśnie sytuację mamy w okresie pandemii Covid-19. To zbyt trudne wyzwanie dla naszych władz.

Włodzimierz Witakowski

Ciężko idzie z tymi szczepieniami. Można było przygotowywać się do nich od co najmniej pół roku, ale pandemia, według premiera, była w odwrocie, a były inne, ważniejsze od pandemii problemy – polityczne.

Deficyt szczepionek

Ciągle słyszymy, że szczepienia idą kiepsko (choć następuje powolna poprawa). Wina oczywiście nie leży po naszej stronie. To brak szczepionek. A jednocześnie rząd rezygnuje z dostawy 15 mln szczepionek. Podobno dlatego, że miały być dostarczone w trzecim czy nawet czwartym kwartale. Późno, ale nic w zamian. Lepiej wcale niż późno? Jaki był więc faktyczny powód tej rezygnacji?

Mamy ograniczoną liczbę szczepionek do dyspozycji, ale po co z każdej dostawy połowę odkładamy „na zaś”? Potrzebna będzie co prawda druga dawka za trzy tygodnie, ale skoro w pierwszym tygodniu zaszczepiono na przykład 20 tys. osób, to po co na czwarty tydzień odkładać 180 tys. szczepionek?

W czasie II wojny światowej, z potrzeby planowania obarczonych ryzykiem operacji militarnych, wyrósł dział matematyki zwany badaniami operacyjnymi. Można więc zaangażować specjalistów z tej dziedziny do opracowania planów wykorzystania szczepionek tak, aby uzyskać większą liczbę zaszczepionych przy minimalnym ryzyku.

Statystyka zamiast „korona party”

Skandalem było zafundowanie „korona party” seniorom stojącym nocą, zimą, na mrozie, aby zarejestrować się na szczepienie. Prawdopodobnie każdy licealista, który dostałby zadanie zorganizowania rejestracji seniorów, spojrzałby do rocznika statystycznego. W tabeli „ludność według płci i wieku” odszukałby liczebności poszczególnych roczników i grup oraz podzielił seniorów na grupy roczne i w zależności od możliwości wyznaczyłby każdemu rocznikowi 2 czy 3 dni na rejestrację.

Można było także zdecentralizować rejestrację oraz szczepienia. Rejestracja odbywałaby się na szczeblu województwa, powiatu, gminy lub przychodni, w której pacjenci przypisani są do lekarza pierwszego kontaktu. Centralnie winny być opracowane narzędzia, tj. system rejestracji i jego oprogramowanie. Jednak wg naszej władzy wszystko musi być centralne, „narodowe”, aż do „narodowej” klapy.

Gospodarczy chaos

O chaosie w gospodarce w dobie koronawirusa powiedziano już wiele. Warto przypomnieć miotanie się rządu w decyzjach o zamykaniu lasów, hoteli, gastronomii oraz galerii handlowych i sztuki. Jednocześnie otwarte pozostały kasyna gier i kościoły. Nikt racjonalnie nie potrafi wyjaśnić czym różni się zagrożenie wirusem na widowni w kinie czy na stadionie od zagrożenia w kościele. Ponadto, restrykcje wprowadzane są niezgodnie z prawem – rozporządzeniem, a nie ustawą. Dodatkowo nakładają je ci, którzy działając pod szyldem prawa i sprawiedliwości, sami łamią wprowadzone przez siebie przepisy.

Władze chwalą się, że spadek dochodu narodowego i wzrost bezrobocia były mniejsze niż przewidywano. Nie uwzględniają przy tym, że wymiar zatrudnienia pracowników w wielu firmach usługowych zmniejszył się do ułamka etatu. W 4 kw. 2020 roku nastąpił duży spadek obrotów w usługach stanowiących część gospodarki, w której kwartalnie powstaje około 6 proc. rocznego PKB kraju. Nie mogło to więc wywołać kataklizmu w skali ogólnej. Tym bardziej, że zezwolono na sprzedaż potraw na wynos i na noclegi w ramach podróży służbowych. Spadek dochodu narodowego w roku 2020 wyniósł 2,8 proc. (w 2019 roku wzrost o 4,5 proc., a różnica 7,3 proc.), co było rezultatem lockdownu także w marcu i w 2 kw. 2020 roku. Duża liczba firm znajduje się obecnie na skraju bankructwa. Ich właściciele i pracownicy mają alternatywę: ryzykować chorobę swoją i klientów czy przymierać głodem. Więc przedsiębiorcy, mimo zakazów, decydują się na powrót do działalności gospodarczej przy zachowaniu ostrych reżimów sanitarnych. Władze, zamykając poszczególne zakłady, patrzą na sytuację z punktu widzenia branż. A przecież można zmienić punkt widzenia i działać od strony klientów.

Według różnych szacunków chorobę covid-19 ma już za sobą od 5 mln do 15 mln osób. Przyjmując średnią 10 mln, to ponad 25 proc. ludności kraju. Do tego sukcesywnie dochodzą osoby zaszczepione. Te grupy, odporne na zakażenie, mogłyby już swobodnie korzystać z usług, tworząc 30-procentowy lub nawet większy popyt. Pozwoliłoby to przeżyć usługodawcom, zmniejszyć obciążenia budżetu i ograniczyć wzrost zadłużenia.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02/2021