Samorząd

PARTNERSTWO MIAST I MIASTECZEK

Gdy myślimy o współpracy międzynarodowej, mamy zwykle na myśli dyplomację na poziomie państwowym i relacje między krajami. Jednak równie ważnym aspektem jest „dyplomacja oddolna” – lokalne ruchy partnerskie będące podstawą społecznej integracji.

Kinga Wróblewska, Radna Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy

Po zakończeniu drugiej wojny światowej konieczność współpracy międzynarodowej zyskała nowy wymiar. Miało to nie tylko zapobiegać kolejnym konfliktom, lecz także łączyć ludzi ponad granicami państw w obliczu nowych wyzwań społeczno-gospodarczych. W tym celu burmistrzowie miast niemieckich i francuskich ustanowili w 1951 roku w Genewie Radę Gmin Europy, która miała przewodzić odbudowie wzajemnego zaufania między państwami europejskimi.

Początkowo zawieranie takiego partnerstwa było rodzajem deklaracji politycznej, jednak wraz z upływem lat nabrało znaczenia również społecznego. Główną manifestacją tych tendencji było przekształcenie wspólnot europejskich w Unię Europejską, a partnerstwa samorządów stanowiły podstawę do jej rozszerzania. Każdy z dokumentów odnoszących się do miast partnerskich podkreśla, że podstawą takiej współpracy powinno być zaangażowanie mieszkańców miast, a nie polityków – ten drugi model jest bowiem z góry skazany na porażkę.

Przyjaźń czy braterstwo

Zarówno polskie, jak i europejskie prawodawstwo nie dysponują jednolitym określeniem na partnerstwo samorządów. Europejski twinning, polskie miasta partnerskie czy amerykańskie sister cities – takie określenia można spotkać w dokumentach. W kontekście powojennej współpracy międzynarodowej, warto pamiętać o istnieniu żelaznej kurtyny. Zasadność podziału Wschód-Zachód można określić jako wątpliwą, jednak po obu stronach niewidzialnego muru dzielącego Europę rozwijana była idea partnerstwa miast.

W państwach socjalistycznych „współpraca” miała wymiar odgórny, zamiast oddolnego. Wizyty komunistycznych polityków były jej podstawowym punktem, a relacje narzucone przez wysoko postawionych w partyjnej układance. Nazywana braterstwem miast, była niemalże książkowym przykładem podporządkowania władzy.

Wspólne idee i doświadczenia

Zazwyczaj podstawowym kryterium wyboru jednostki partnerskiej jest podobna liczba mieszkańców czy struktura samorządowa. Często jednak związki mają podłoże historyczne. Tak było w przypadku Chojnic i nadreńskiego miasta Emsdetten, gdzie środowiska polonijne nalegały na współpracę z miastem polskim. Przyczyny tego należy szukać w powojennych wysiedleniach za Odrę.

Wśród dziedzin współpracy można wymienić m.in. projekty edukacyjne, wydarzenia kulturalne i sportowe, a także dzielenie się know-how w zakresie samorządności lokalnej. Dobrym przykładem jest tutaj Bydgoszcz nagrodzona za wzorową współpracę z chińskim Ningbo w zakresie wspierania przedsiębiorczości, czy też festiwal „Dni Gdańska” obchodzony w Bremie.

Wbrew pozorom korzystne jest także wybieranie „egzotycznych” partnerów. Mimo większych kosztów związanych ze znaczną odległością geograficzną, sprzyja to promocji regionu i rozwojowi turystyki, a także wymianie zasobów kulturowych.

To, co nas dzieli

Chciałoby się, żeby zawsze było kolorowo. Tak jak zawiązanie partnerstwa może mieć podłoże polityczne, tak polityczne mogą być przesłanki do jego zerwania. Tą drogą poszła Praga, kończąc współpracę z Sankt Petersburgiem i Moskwą po rosyjskiej aneksji Krymu. Podobnie japońska Osaka po sześćdziesięciu latach zakończyła partnerstwo z San Francisco ze względu na postawienie pomnika poświęconego pamięci japońskim comfort women. W czerwcu 2020 roku holenderskie Nieuwegein zerwało umowę o współpracy z Puławami, gdy te ogłosiły się tzw. strefą wolną od LGBT.

Ponad granicami

„Szukaliśmy partnerstwa, a znaleźliśmy przyjaciół” – tak o współpracy Getyngi i Torunia mówił burmistrz niemieckiego miasta Rolf Georg Kehler na uroczystości z okazji czterdziestolecia partnerstwa. Zawiązana pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku umowa między polskim i niemieckim partnerem była przykładem wspólnoty ponad podziałami politycznymi, jak i jedności narodów.

Getynga i Toruń pokazały, jak pokonywać dzielące nas niezgodności poglądów politycznych, konfliktów historycznych czy różnic ekonomicznych. Do nas wszystkich i każdego z nas z osobna należy obowiązek zasypywania przepaści wykopanych przez nierozważnych polityków.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02/2021