Polityka

MOC GŁOSU WYBORCY

Analizując wyniki ostatnich wyborów do Sejmu, można śmiało zadać sobie pytanie czy każdy głos wyborcy ma taki sam wpływ na ostateczny wynik? Sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej są dużo bardziej ciekawe, niż wyborcze sondaże.

Michał M. Majewski

Przygotowania do wyborów zacznijmy od wyregulowania systemu wyborczego. Od 2014 roku nie są wdrażane przez Sejm rekomendacje Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) dotyczące liczby wybieranych posłów w poszczególnych okręgach, co jest sprzeczne z zasadą równości głosujących. W wyborach z 2019 roku te zmiany dałyby opozycji demokratycznej dwa dodatkowe miejsca w Sejmie kosztem Prawa i Sprawiedliwości.

Po ogłoszeniu inicjatywy „Koalicja 276” można było przeczytać dziesiątki analiz i komentarzy za i przeciw stworzeniu jednej listy opozycji demokratycznej w przyszłych wyborach do Sejmu. Na układanie partyjnych koalicji będzie jeszcze czas, a historia pokazuje, że ostateczną formę koalicje wyborcze przyjmują dopiero wtedy, gdy ogłoszona jest data wyborów. Niezależnie od tego kiedy ruszy wyborczy wyścig do Sejmu, warto zastanowić się, jak wyregulować naszą ordynację wyborczą, tak aby każdy głos był tak samo ważny i aby zasada równości wszystkich wyborców była rzeczywiście realizowana. PKW po każdych wyborach sporządza sprawozdanie które obrazuje jak sprawdziły się przepisy Kodeksu wyborczego i ewentualnie proponuje ich zmiany. Czytając te powyborcze sprawozdania PKW widać, że jedną z głównych kwestii do poprawy jest przeliczenie na nowo ilu posłów wybieramy w danym okręgu wyborczym.

Poseł przeliczony na wyborców

W wyborach do Sejmu mamy 41 okręgów. Liczba posłów wybieranych w poszczególnych okręgach wyborczych zależy od liczby mieszkańców powiatów, które tworzą okręg wyborczy. Jak ustala się ilu posłów wybieramy w poszczególnych okręgach? Kodeks wyborczy używa pojęcia „jednolitej normy przedstawicielstwa”. Jest to liczba mieszkańców przypadająca na jeden mandat poselski. Przed ostatnimi wyborami do Sejmu norma wyliczona przez PKW na wrzesień 2018 roku wynosiła 80 373 mieszkańców na jeden mandat poselski. Problem polega na tym, że ostatni raz przeliczenie posłów wybieranych w okręgach wyborczych było dokonane w 2011 roku, kiedy uchwalono obecny Kodeks wyborczy. Od tego czasu liczba mieszkańców w okręgach wyborczych zmieniła się w wyniku przyrostu naturalnego i zmiany miejsca zamieszkania. W ostatnich latach na migracji najbardziej zyskały największe miasta i przyległe do nich powiaty.

Dodatkowo epidemia Covid-19, połączona z zapaścią służby zdrowia spowodowała rekordową liczbę zgonów w 2020 roku. Już teraz widać, że zwiększona śmiertelność w 2020 roku nie była taka sama w różnych regionach kraju. Jest to dodatkowy powód dla którego powinien być na nowo przeliczony aktualny wskaźnik, ilu mieszkańców Polski przypada na jednego posła, a następnie ilu posłów powinniśmy wybierać w poszczególnych okręgach wyborczych. Nie możemy dłużej udawać, że jeżeli chodzi o mieszkańców Polski nic się nie zmieniło od 2011 roku.

Nad matematyką nie ma co debatować

PKW na bieżąco zbiera dane o liczbie mieszkańców i przedkłada Sejmowi propozycje zmian. Podpowiada w których okręgach liczba mandatów poselskich powinna wzrosnąć, a w których spaść. Nad matematyką nie ma co debatować, a jednak Sejm nie podejmuje tego tematu i zmian w Kodeksie wyborczym nie uchwala. Pierwszy raz PKW wystąpiła do Sejmu z wnioskiem o zmianę liczby wybieranych posłów w grudniu 2014 roku – liczba wybieranych posłów powinna być zmieniona w 8 okręgach, a zmiany te wprowadzone w wyborach w 2015 roku. Przed wyborami w 2019 roku PKW również formułowała konieczność zmian, tym razem już w 10 okręgach wyborczych, a to aż 25 proc. wszystkich okręgów. Wskazywała w swoich pismach, że brak takich zmian jest podstawą do późniejszych protestów wyborczych. Sejm zmian nie uchwalił i w efekcie w 2019 roku wybieraliśmy o jednego posła za dużo w okręgach Łódź, Katowice, Sosnowiec, Kielce, Elbląg. Tych 5 mandatów powinno przypaść okręgom Wrocław, Gdańsk, Słupsk, Poznań i podwarszawskiemu. Jaki byłby wpływ zmian na wyniki wyborów z 2019 roku? Przeliczając oddane głosy na zmienioną liczbę mandatów w tych 10 okręgach, sumarycznie PiS straciłby dwóch posłów, po jednym mandacie zyskałaby Lewica i Koalicja Obywatelska. W tym wszystkim nie jest istotne, która partia na tym zyskała albo straciła. Stracili wyborcy, bo w tych okręgach, w których wybieranych jest za mało posłów w stosunku do rzeczywistej liczby mieszkańców, ich głosy stają się mniej ważne dla wyniku wyborów.

Warszawski problem

Problem mniejszej wagi głosów najlepiej widać w Warszawie. Stolica jest odrębnym okręgiem wyborczym, gdzie wybieranych jest 20 posłów. Według danych PKW, przygotowanych na potrzeby wyborów do Sejmu w 2019 roku, w Warszawie było 1 674 506 mieszkańców. To o 71 tys. więcej niż w roku 2011, kiedy ostatni raz ustalono liczbę posłów wybieranych w Warszawie. Biorąc pod uwagę, że według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) Warszawa miała w 2019 roku 1 790 658 mieszkańców, warszawski okręg wyborczy zamieszkiwało ponad 187 tys. osób więcej, niż ujmują to dane PKW z 2011 roku. Różnica pomiędzy danymi GUS a danymi PKW wynika z tego, że osoba, która mieszka w Warszawie, ale jest zameldowana gdzie indziej, z punktu widzenia spisów wyborczych nie mieszka w Warszawie. W efekcie w okręgu warszawskim wybieranych jest o dwóch posłów za mało w stosunku do rzeczywistej liczby mieszkańców.

W wyborach do wyników okręgu warszawskiego dopisywane są też głosy oddane za granicą. W wyborach do Sejmu z 2019 roku w komisjach zagranicznych zarejestrowało się 349 tys. osób. Dla porównania w wyborach do Sejmu z 2011 roku było to 139 tys. osób. Ten wzrost liczby Polaków mieszkających za granicą i biorących udział w wyborach wynika z tego, że coraz więcej osób pracuje i mieszka w innych krajach. Dla zachowania równości wyborców głosujących za granicą, liczba mieszkańców okręgu warszawskiego powinna być powiększona o te 349 tys. osób. Przekładałoby się to na 4 dodatkowe mandaty poselskie w okręgu warszawskim. Stan obecny prowadzi do nierówności wyborców co łatwo zobrazować porównując wyniki wyborów w poszczególnych okręgach wyborczych. Bazując tylko na danych PKW, w wyborach do Sejmu z 2019 roku 796 128 mieszkańców okręgu Nowy Sącz wybrało 10 posłów, a 2 024 316 mieszkańców Warszawy i Polaków mieszkających za granicą wybrało 20 posłów. Dla zachowania zasady równości głosów w okręgu warszawskim w 2019 roku powinno być wybieranych 25 lub 26 posłów.

Zmiany w Kodeksie wyborczym

Obecna kadencja Sejmu nie osiągnęła jeszcze połowy, jest to więc dobry czas na wprowadzenie koniecznych zmian w Kodeksie wyborczym. Sejm albo Senat powinien wnioskować do PKW o uaktualnienie jednolitej normy przedstawicielstwa dla poszczególnych okręgów wyborczych i wynikających z nich zmian liczby posłów wybieranych w okręgach. Następnie Sejm z własnej inicjatywy, albo z inicjatywy ustawodawczej Senatu, powinien uchwalić zmiany w załączniku do Kodeksu wyborczego, tak aby liczba mandatów przypisanych do konkretnego okręgu odpowiadała aktualnej liczbie mieszkańców. Te zmiany wynikają wprost z Kodeksu wyborczego. Dodatkowo Senat mógłby wystąpić z inicjatywą zmian w Kodeksie wyborczym, tak aby liczba mandatów przypadających na okręg warszawski uwzględniała również Polaków głosujących za granicą, technicznie uznając ich za mieszkańców okręgu warszawskiego. Zmiany w liczebności populacji w poszczególnych województwach mają również wpływ na liczbę wybieranych tam senatorów. Tutaj też potrzebne jest na nowo policzenie prawidłowej liczby mandatów. Wewnątrz województwa podział na jednomandatowe okręgi wyborcze jest dość dowolny i dopuszczalne są duże różnice mieszkańców w poszczególnych okręgach. Co ciekawe, o ile w Konstytucji jest zapisane, że wybory do Sejmu są równe, to w przypadku wyborów do Senatu tej zasady nie ustanowiono.

Zmiany w Kodeksie wyborczym mają fundamentalne znaczenie dla równości przyszłych wyborów do Sejmu, a dla ich wyniku są ważniejsze niż sondaże poparcia partii politycznych. Jeżeli kadencja Sejmu zostałaby skrócona, Kodeks wyborczy jest jednoznaczny – zmian w okręgach wyborczych nie dokonuje się i będziemy się wybierali tak samo jak w 2019 roku.


fot. Ewa Krawczyk-Dębiec
„Nasze Czasopismo” nr 03/2021