Polityka

BÓJ TO JEST ICH OSTATNI

„Ci, którzy chcą władzy i ją osiągają, żyją w ciągłym strachu, że ją stracą.” (V. Roth)

Dr Mirosław Oczkoś, ekspert d/s marketingu politycznego i wizerunku

Władza często powoduje frustrację. Oczywiście większą frustrację niż posiadanie władzy powoduje brak tejże. Ale największą frustrację, jak się okazuje, powoduje posiadanie władzy nie pełnej, ale zmuszającej do zawarcia koalicji. A liczenie na czyjąś „łaskę” oraz znoszenie humorów i oczekiwań od mikrusów politycznych może być naprawdę frustrujące. Widać zmęczenie rządzeniem. Nie byciem u władzy, ale właśnie codziennym zarządzaniem: zdrowiem, gospodarką, klimatem, kulturą itp. Słychać zgrzyty i tarcia w koalicji. Okazuje się, że walka z pandemią, złością rodaków, dociekliwymi mediami, wredną opozycją, jest wyczerpująca, mało satysfakcjonująca i co tu dużo mówić – nudna. Rośnie potrzeba dokonania wielkich rzeczy, zostawienia po sobie śladu dla potomności. I, co zdaje się być najważniejsze, rośnie potrzeba bycia kimś – kimś ważnym, szanowanym. Potrzeba siedzenia przy stole, a nie bycia przystawką w karcie dań. Grillować, a nie być grillowanym, to marzenia liderów małych i dużych. Polityka i działania z nią związane mocno zależą od samopoczucia liderów, tych u steru i tych w opozycji. Jak się czujesz, tak funkcjonujesz. Jak mówi, zapewne, jakieś stare przysłowie. Natomiast w powietrzu czuć przesilenie polityczne. I, co ciekawe, z jednej i z drugiej, a nawet z trzeciej strony sceny polityczno-medialnej.

Pęknięcia w Zjednoczonej Prawicy

PZPR, czyli Polska Zjednoczona Prawica Rzeczypospolitej, zaczyna pękać i to od razu w dwóch miejscach, a przynajmniej tyle widać z zewnątrz. Jedna linia pęknięcia rysuje się od napiętej czerwonej twarzy europosła Adama Bielana, aż po czubki butów wicepremiera Jarosława Gowina. I jest to pęknięcie wewnętrzne. Drugie pęknięcie zarysowało się na linii Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry w kierunku Premiera Mateusza Morawieckiego. I jest to pęknięcie wewnętrzno-zewnętrzne.

Tajemnicą „na mieście” jest to, że w obydwu pęknięciach ma udziały Pan Prezes. W pierwszym przypadku Jarosław Kaczyński poczuł się zdradzony i oszukany w sprawie wyborów kopertowych, piątki dla zwierząt i pewnie jeszcze czegoś. I jak się był obraził, tak poprzysiągł zemstę okrutną, którą wykona na Jarosławie Gowinie. Niestety czas zemsty nie nadchodził i nie nadchodził, a do Pana Prezesa przychodził Pan Adam Bielan, więc by jednak zemstę wykonać, obaj doszli do wniosku, że jak już jest człowiek, to paragraf też się znajdzie. I jak raz się znalazł. Tylko Pan Jarosław Gowin jakoś nie chce współpracować. No cóż. Powoli mielą młyny Prawa i Sprawiedliwości.

Jak mówi stare przysłowie, kowal zawinił a Cygana powiesili. Jak nie dało się wyrzucić Jarosława Gowina, to wyrzucono Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski. W końcu sztuka jest sztuka. A to, że on z innego ugrupowania, to już drobnostka. Wprawdzie jest podejrzenie, że on, ten Pan Janusz Kowalski został wybrany do resekcji przypadkowo i że tu chodziło o Zbigniewa Ziobrę, ale mógł nie krzyczeć „veto albo śmierć” i informacji o nowym ładzie z Kancelarii nie wynosić. Po poniedziałkowym spotkaniu „przyjaciół” ze Zjednoczonej okazało się, że jednak największym przyjacielem jest Pan Adam, bo spotkał się z Panem Jarosławem już w piątek. Co może oznaczać, że czas zemsty jest bliski.

Opozycyjne wojenki

W tej sytuacji dość niepoważnie brzmią głosy tzw. konserwatystów z Koalicji Obywatelskiej, często anonimowe, w temacie aborcji. „Poszliśmy za bardzo w lewo” mówią, „ulegliśmy głosowi ulicy”, „presji tłumu i Barbary Nowackiej”, „wstępowałem 20 lat temu do innej partii” oraz jeszcze parę równie mądrych tekstów. Stać w miejscu i nie mieć jasnego zdania na żaden ważny temat, to pewna wizerunkowa śmierć, a politycznie – marginalizacja. Po długim czasie namysłu i zapewne ostrej wymianie poglądów, zespół kobiet z Koalicji Obywatelskiej zaproponował w końcu pakiet rozwiązań dotyczących szerokiej pomocy dla wszystkich Polek, w tym również przesłanki do legalnego przerwania ciąży. Cały ten pakiet dla kobiet zakotwicza (lekko) Platformę Obywatelską czy szerzej Koalicję na środku sceny politycznej. Mało tego, jest zgodny z rozwiązaniami większości państw w Europie, również państw, w których rządzi chadecja, z wyłączeniem Malty i oczywiście Watykanu. A do tego jest oczekiwany przez większość młodych kobiet i mężczyzn. Bo mamy XXI wiek i renesans średniowiecza jest zdecydowanie mało pożądany. Dziwi fakt, iż mając świadomość, że w tym Sejmie nie zostanie uchwalona taka ustawa, prędzej już inna – zaostrzająca prawo do aborcji, lud Koalicji Obywatelskiej toczy publiczne spory o to, co się komu nie podoba i dlaczego. PZPR nie musi nic robić by zwyciężać.

A Szymon Hołownia zaciera ręce, stosując równocześnie technikę „na rabunek”. To znana w polityce technika wyłuskiwania z innych ugrupowań zawiedzionych lub niespełnionych, a często niezaspokojonych politycznie i wizerunkowo polityków bądź, co ostatnio częste, polityczek. Na ile strategia będzie skuteczna, to się okaże. Przeważnie bywa dobra do osiągania celów krótkoterminowych, wizerunkowych. Dobrze wygląda na konferencji w TV jak „nowy” szef „starych” parlamentarzystów puszy się i napina mówiąc – widzicie jaki jestem atrakcyjny, do mnie idą. Technika rabunkowa w dłuższej perspektywie jest jednak mniej skuteczna, bo zaczyna brakować obiektów do przejęcia, które są atrakcyjne i chcą dać się kupić. Sytuacja ta rodzi też frustrację u członków ugrupowania, którzy są w nim od momentu założenia i pierwszych walk. Oczywiście ciągle jeszcze działa efekt świeżości zarówno samego Szymona jak i trzech pierwszych polityczek, które zdecydowały się na zdradę, ale nic nie trwa wiecznie i jak wiemy z literatury, każdy jesiotr będzie kiedyś drugiej świeżości. Nawet w polityce, gdzie często serwują przeterminowane dania i napoje, może się to skończyć ostrym zatruciem lub w wersji łagodnej zgagą, oczywiście polityczną.

Szymon Hołownia i jego wesoła kompania idzie drogą trochę już przetartą przez poprzedników jak Ryszard Petru czy Paweł Kukiz. Ale ciągle jeszcze Pan Szymon, tak jak wyżej wymienieni, nie stał się politykiem. Skoro Koalicja Obywatelska wykonała wysiłki dwa, czyli Borys Budka i Rafał Trzaskowski przyciągnęli uwagę swoich i nie swoich wyborców, a komisja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wypracowała kompromis wewnątrz koalicji, to w polityce takie działania są skuteczne pod jednym warunkiem, trzeba to wytrzymać, unieść ciężar i się nie dać.

Jedność wygrywa

Kiedy ugrupowanie polityczne jest wkurzające dla przeciwników? Wtedy kiedy pokazuje jedność. Czyli w środku każdy jest trochę niezadowolony, a na zewnątrz pokazujemy, mówimy, że właśnie odnieśliśmy sukces. Konserwatyści z Platformy Obywatelskiej więcej zyskają mówiąc, że uwzględniono większość ich postulatów, niż użalając się w mediach jak to zostali skrzywdzeni. A skoro już gra toczyła się na boisku wybranym przez przeciwników, to po udanej akcji trzeba spróbować przenieść ciężar gry na ich połowę. W polityce nie wystarczy powiedzieć, tak się gra jak przeciwnik pozwala. Owszem, przeciwnik ma więcej atutów, pieniądze, media, obsadę sędziowską, większość sejmową czy też zamiast wyborców – wyznawców. Ale przeciwnik jest pospolitym ruszeniem, wojskiem idącym teraz już tylko w większości przypadków do boju za pieniądze, stanowiska, synekury. Jedynym spoiwem pozamaterialnym jest strach przed rozliczeniem za wszystkie działania niezgodne z prawem. To jest oczywiście bardzo silne spoiwo. Tyle tylko, że ten rodzaj połączenia zwykle kończy się pęknięciem, bo jest spoiwem nieelastycznym.

Trwa brutalna walka o władzę. Jak na razie wewnątrz Prawie Zjednoczonej Prawicy Rzeczypospolitej widać już, że z tej walki nie wszyscy wyjdą żywi politycznie. Jarosław Kaczyński musi mieć świadomość, że to może być jego ostatni bój i nie zamierza go przegrać. Historia jest usłana porażkami tych, którzy uważali się za nieśmiertelnych. Kiedy się gra wysoko, to można dużo wygrać, ale można też wysoko przegrać. I nie pomoże gra znaczonymi kartami i przychylność sędziego oraz komentatora. Upadek jest bardzo bolesny. Tylko czy ktoś inny chce wygrać?


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 03/2021